Najpiękniej o sobie piszą narcyzi
Tekst ten pisałam na wielu serwetkach, karteczkach, papierkach po gumach do żucia, okładkach zeszytów.
“Urodziłam się w 1991 roku, dnia 3 lipca. Na oddziale podobno byłam największa i niestety tak mi już zostało. Imię zawdzięczam, prawdopodobnie, ulubionej autorce książek, matki – Joannie Chmielewskiej. Nigdy nie została mi ta informacja potwierdzona przez rodzicielkę, ja upieram się przy swoim. Moje dzieciństwo przypominało prawdziwą sielankę. Chodziłam schludnie ubrana, nikt mnie nie bił i miałam nawet zdjęcia z misiem z teledysku disco polo. Zawsze chodziłam do elitarnej szkoły. Broń boże prywatnej. Zwykła, niezwykła podstawówka i takie samo gimnazjum. Prawie nikt mi chodzenia do tych szkół nie zazdrościł, więc z reguły się tym nie chwaliłam, bo i po co. Teraz mój świat ma zapach cynamonowo – piernikowy, dłonie co wieczór przewracają stare kartki literatury ambitnej, popołudniami stapiają się ze skórą Orzechowego. Nie mam na nosie różowych okularów. Moje życie zaczyna się 4 kilometry od mojego domu. 
Jestem tancerką, pisarką, kochającą “żoną”, początkującą poliglotką, uczennicą liceum. Sypiam z kotami, uzależniam się od kawy. Śniadania jadam w łóżku. Jestem kotem – zawsze spadam na cztery łapy i chodzę własnymi ścieżkami. Jestem kocicą – mruczę romantycznie, cicho, ocieram się swoim kobiecym ciałem. Ludzi zamykam na czarno białych fotografiach. Na takich wyglądają najkorzystniej.

Słucham bluesa i jazzu. Słuch uważam za największy przywilej dany ludzkości. Chropowaty głos zadowala mnie najbardziej. Czytam książki polskich autorów. Zagranicznymi nie pogardzę, jeśli nie mówią o kolejnej nastolatce co została księżniczką lunaparku. Mam idola, idolkę właściwie. Coco Chanel podziwiam za wdzięk, za pomysły i za nieznośny, czarny charakter.
Ludzie lubią moje światełko w oczach. Ja tworzę wokół siebie ciepłą aurę, w której można zaparzyć imbirową herbatę. Metamorfoza mojej nieśmiałości, z której drwili sobie wszyscy, przyszła szybko i nieoczekiwanie. Ludzie mnie kochają lub nienawidzą. Pierwsi mnie cieszą, drudzy wzruszają. Piszę dla tych co wystarczy że mnie tolerują”